Podlodowe Barnimie Email

Z inicjatywy OSP RW Piła pod koniec stycznia uczestniczyliśmy w nurkowaniu podlodowym na jeż. Dominikowskim w rejonie Pojezierza Drawskiego. Miejsce zakwaterowania we wsi Barnimie było naszą bazą wypadową. Była to całkiem przyjemna baza agroturystyczna z przesympatycznym wilczurem „Kolesiem”, kominkiem i pełną tajemnic powierzchnią obleganego stołu bilardowego.

Jezioro przywitało nas rozświetloną, lekko przyprószoną śniegiem lodową płaszczyzną. W krótkim czasie równoboczny trójkąt wycięty w ok. 20 cm lodzie wyraźnie dał do zrozumienia – nurkowanie tylko dla mężczyzn. I tak się stało. Opadając w kryształowej toni czuliśmy na sobie wszystkowidzące trójkątne oko, które wraz z nabieraniem głębokości powoli ginęło w ogromie lodowego sklepienia. Jego obecność stwarzała poczucie bezpieczeństwa zwłaszcza, że mrugało do nas jeszcze oczami asekurującego nas Leszka Skwary. Każdy nurkujący połączony był z Leszkiem liną asekuracyjną, ale wieczorem wydało się, że tak naprawdę była to nić przyjaźni. Wizura 8m fauna pochowana gdzieś flory nie za dużo. Po wynurzeniu roześmiane twarze, pomocne ręce no i oczywiście błysk fleszy.

 

 

Wieczorem wędząc się trochę przy ognisku wspominaliśmy miniony dzień. Najpierw wędrówkę wśród mgieł – tam gdzie zimozielony bluszcz wił się po srebrnych pniach, gdzie bukowina opuszcza ramiona, gdzie bukowina łeb pochyla siwy wspierając się na nienormalnie prostych jak z walcowni modrzewiach. Widzieliśmy wartką Drawę, która z pajęczą dokładnością otulała szklistym kokonem lodu cielska padłych drzew. Wróciliśmy trochę zamyśleni, zamgleni, wyciszeni. Nastrój zdecydowanie zmienił się przy gulaszu a wszelkie zadumane myśli i spojrzenia zdeponowaliśmy w psich oczach „Kolesia”. Noc upłynęła na zajęciach w podgrupach. Były standardowo nocne Polaków rozmowy, pełen emocji bilard, sprzątanie pokoi, nocne ćwiczenia komandosów no i tańce do rana.

Oprócz silnej grupy z Piły i innych miast byli nasi przyjaciele z Bydgoszczy Czesiu z małżonką i Janusz oraz erkowicze Jacek, Krzysiek i Janek. Było jak zwykle ... simply the best.

 
© ERKA 2010